dziesięć lat temu
po przebudzeniu
opowiadałam ci historię
o każdym nowym siniaku
na naszych nogach
o każdym zadrapaniu
o każdym strupie
ty nastawiałaś czajnik
i robiłaś nam
herbatę
siniaki wybuchały
jak gwiazdy
rozlewały się błękitem
po skórze
i cicho umierały
po kilku tygodniach
teraz historie pozostają
nieopowiedziane
przemilczane
przeczekane
połykam gorzką ślinę
gdy rano je odkrywam
jeśli o tobie pomyślę
głupio się uśmiecham
galaktyki rodzą się
i umierają
a wszystko inne
jest już tak daleko
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz