En garde. Prêt. Allez. Salutujesz mi
dłonią, byle jak i z drwiną. Nie pozostaję ci dłużna i tylko lekko kiwam głową,
na znak, że widzę, że wiem, że jestem gotowa. Kiwam głową, bo nie chce mi się
nawet do ciebie mówić. Kiwam głową, bo trochę boję się tego, co mogłabym
powiedzieć. Kiwam głową, żeby sprawdzić, czy jestem jeszcze w stanie się
poruszać. Kiwam głowę i słyszę jak bardzo cicho i niemal w zwolnionym tempie
łamie mi się szyja. W kompletnej ciszy rozpoczynamy ten przedziwny taniec,
krążymy wokół siebie i wkrótce nasze kroki zrównują się z naszymi oddechami,
nasze cienie się wydłużają i co rusz splatają ze sobą – musimy je rozdzielać
przemocą. Odpalasz papierosa i podajesz mi go, nadal bez słowa. Na filtrze
czuję twoją miękką ślinę i wbrew samej sobie zaciskam na nim mocniej wargi.
Punkt dla ciebie. En garde. Prêt. Allez. Odgarniasz włosy z mojego czoła i tym
razem to mi przyznany jest punkt. Jeden – jeden. Jeden – jedna. Nie kończmy
tego, niech tak zostanie, później będzie nam łatwiej kłamać, że wygrałam. Że
wygrałeś.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz