czwartek, 1 maja 2014

pojedynek (#2)

En garde. Prêt. Allez. Salutujesz mi dłonią, byle jak i z drwiną. Nie pozostaję ci dłużna i tylko lekko kiwam głową, na znak, że widzę, że wiem, że jestem gotowa. Kiwam głową, bo nie chce mi się nawet do ciebie mówić. Kiwam głową, bo trochę boję się tego, co mogłabym powiedzieć. Kiwam głową, żeby sprawdzić, czy jestem jeszcze w stanie się poruszać. Kiwam głowę i słyszę jak bardzo cicho i niemal w zwolnionym tempie łamie mi się szyja. W kompletnej ciszy rozpoczynamy ten przedziwny taniec, krążymy wokół siebie i wkrótce nasze kroki zrównują się z naszymi oddechami, nasze cienie się wydłużają i co rusz splatają ze sobą – musimy je rozdzielać przemocą. Odpalasz papierosa i podajesz mi go, nadal bez słowa. Na filtrze czuję twoją miękką ślinę i wbrew samej sobie zaciskam na nim mocniej wargi. Punkt dla ciebie. En garde. Prêt. Allez. Odgarniasz włosy z mojego czoła i tym razem to mi przyznany jest punkt. Jeden – jeden. Jeden – jedna. Nie kończmy tego, niech tak zostanie, później będzie nam łatwiej kłamać, że wygrałam. Że wygrałeś.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz